Bajka miłości
Poznałem cię naprawdę przypadkowo,
Gdy wszedłem w blask wieczornych świateł.
Marzeń wcale nie szukałem,
A jednak los napisał nowy rozdział.
Twój uśmiech był jak gra subtelna,
Lekki, ciepły jak letni wiatr.
Z uśmiechem rzekłaś: „Chodź do mnie" —
I tak zaczęła się nasza noc przygód.
Drzwi trzasnęły cicho za nami,
Klucz spadł na stolik, sam.
W kieliszkach wino czerwieniło się,
A twój wzrok mówił więcej niż słowa.
Twoje oczy zabłysły jak gwiazdy,
Bez lęku mnie pocałowałaś.
Dotyk warg rozpalił całą duszę,
W sercu zniknęły wszelkie wątpliwości.
Oddałaś się duszą i ciałem,
Jakby świat poza nami zgasł.
Szeptałaś tylko jedno słowo:
„Mocniej" — i czas zatrzymał się obok nas.
Twoja sukienka spadła jak liść z drzewa,
W moich objęciach byłaś jak płomień.
Bez słów rozumieliśmy wszystko,
W twoim drżeniu było całe „my".
Twoja miłość jak ogień trwa bez końca,
Każda chwila już nie wróci.
Może później zaboli serce,
Ale dziś był nasz wspólny cud.
Jesteś jak wino — słodkie i namiętne,
Choć pewnie mogłaś podarować się innemu.
Nie żałuję tego, co się stało,
Choć taka bajka już nie wróci nigdy.
