Nie chcę... nie będę

Nie chcę... nie będę

Nie chcę i po prostu nie będę,

Zrobię, jeśli się da,

Cudu nie będzie nigdy,

Gdy kłamstwo liże prawdę.

Spotkałem i dobro, i zło nieraz,

Tępa bezczelność mnie wkurza,

Dałbym morze radości z serca,

Choćby najmniejszy kawałek.

 

Może żyję za bardzo „poprawnie",

Kto w prawdzie widzi jasność,

Nie umiem się giąć ani kłaniać —

Być człowiekiem to dla mnie ważne.

Krzyk duszy — łzy w oczach,

Świństwo — zadawać komuś ból,

Dawać piękne róże bez powodu —

Być dżentelmenem to całkiem spoko.

Głupcy zawsze wkurzają,

Prymityw gryzie i wkurza podwójnie,

Staram się działać z głową —

Nie Bóg jestem, mogę się pomylić.

 

Nie trawię intryg i plotek,

Życie nie da zginąć z nudów,

Płaszczyć się i lizać tyłki — nie moja bajka,

Być sobą — to nie jest sztuka.

Może żyję już bardzo poprawnie,

Kto w prawdzie widzi jasność —

Nie umiem się chylić ani kłaniać,

Bycie człowiekiem nie ciąży mi wcale